- A więc dobrze Róbcie
„— A więc dobrze! Róbcie, co do was należy, ale róbcie to szybko! — rzekł i odwrócił się do nich plecami.
Agent cichutko przymknął drzwi i jeszcze ciszej przekręcił klucz w zamku. Billotnie sprzeciwiał się, wzruszył jedynie ramionami, pewny, iż potrafi, jeżeli zechce, otworzyć je w każdej chwiji. Agent dał powtórnie znak swym pomocnikom. Po chwili wszyscy trzej ze zdwojoną gorliwością zabrali się do oglądania każdej książki, każdego papierka, do szu
kania pomiędzy bielizną, do odwijania i przewracania wszystkiego.
Naraz na dnie jednej szafy, z której wszystko zostało wyrzucone, znaleziono niewielką drewnianą szkatułkę, okutą żelazem. Agent rzucił się na nią niczym jastrząb na zdobycz. Od pierwszego wejrzenia, niemal węchem, bez cienia wątpliwości musiał widocznie poznać w niej to, czego szukał, gdyż szybko ukrył szkatułkę pod swym zniszczonym płaszczem, a obydwóm sierżantom dał do zrozumienia, że ich misja została spełniona.
Billot, coraz bardziej zniecierpliwiony, w tej samej chwili zatrzymał się przed zamkniętymi drzwiami.
— Przecież wam mówię, że jej nie znajdziecie, jeżeli wam nie powiem, gdzie ona jest! — zawołał. — Po co macie na próżno przewracać wszystko do góry nogami. Nie jestem, do licha, żadnym spiskowcem! Czy słyszycie, co do was mówię Odpowiedzcie, do stu diabłów! Natychmiast pojadę do Paryża, złożę skargę królowi, Zgromadzeniu, całemu światu... Czy słyszycie co do was mówię!“(10)